myć się niczym wróbelek, na sucho


We wrześniu zeszłego roku pierwszy raz pisałam na blogu o suchym szamponie marki batiste KLIK. Tamto opakowanie kupiłam na allegro poważnie przepłacając. Później używałam suchych szamponów innych firm i.in. Syoss, którego nie polecam, bo bardzo podrażniał skórę głowy.


W czerwcu na lotnisku w Londynie wpadł w moje ręce kolejny batiste. Niestety nie było wersji do ciemnych włosów, wzięłam więc wersję Blush. Według producenta uwodzi on  zapachem hibiskusa, pomarańczy, frezji, tuberozy, peonii, lilii, piżma i wetiweru doprawionymi odrobiną świeżych, zielonych nut. Ja bym powiedziała, że pachnie przyjemnie, ale niezbyt intensywnie, ponadto zapach nie jest zbyt trwały. 

Pozytywnie zaskoczył mnie natomiast fakt, że nie bieli za mocno moich włosów, mimo iż nie jest dedykowany do ciemnych włosów.

Działanie tego produktu prezentuje się tak:

przed

po

Przy poprzednim opakowaniu kupionym na allegro moim zarzutem była słaba wydajność tego wynalazku. Teraz jednak zastanawiam się, czy ktoś nie sprzedał mi produktu w połowie zużytego. Ponieważ ta nowa puszka kupiona w tym roku nadal jest tak samo ciężka jak w dniu zakupu, a używam tego produktu średnio raz w tygodniu.

W drogerii Boots zapłaciłam za ten szampon ok.2,5 funta, a w Polsce na oficjalnej stronie można je nabyć za ok.15zł czyli prawie identyczna cena. Ponadto szukając informacji do tego posta dowiedziałam się, że można je już nabyć w Polsce stacjonarnie w perfumeriach Marionnaud, przyznam, że bardzo mnie to cieszy. Bywa chyba też w innych sklepach, szczegóły możecie sprawdzić TU.