Veet plastry do depilacji twarzy


Ponad dwa lata temu pisałam na blogu o plastrach do depilacji marki Veet. Nie byłam wtedy z nich jakoś super zadowolona, ale ponieważ były skuteczniejsze od konkurencji to po pewnym czasie skusiłam się na nie ponownie. Zużyłam jeszcze jedno opakowanie, życie toczyło się dalej spokojnie, aż do dnia gdy postanowiłam nabyć opakowanie numer trzy.


Niestety nie udało mi się znaleźć identycznej wersji jak miałam wcześniej, była tylko taka do skóry wrażliwej. Miałam jednak nadzieję, że będzie równie dobra jak klasyczna. Pierwsza różnica jaka bardzo rzuciła mi się w oczy to ilość pasków w opakowaniu, jest ich tylko 12, a w wersji dla skóry normalnej było 20. Ponadto dwa paski z woskiem są umieszczone na jednej bibułce, czyli mamy mniej pustej bibułki wokół wosku, co utrudnia aplikację, bo ja przy pomocy czystej bibułki zrywałam jeszcze resztki wosku. 



Chusteczek nawilżonych oliwką również jest mniej. W poprzednim wpisie na blogu narzekałam na 4 chusteczki do 20 pasków, a teraz otrzymujemy 2 chusteczki do 12 pasków.

Tylko dwie rzeczy pozostały bez zmian, wielkość kartonika i wysoka cena. Dlatego po takim zakupie człowiek czuje się lekko oszukany, ale żeby to jeszcze działało to można by tłumaczyć to wzrostem cen. Jednak stwierdzam, że wersja dla skóry wrażliwej jest tak delikatna, że nie jest wstanie wyrwać włosków. Zamiast tego po zerwaniu paska połowa wosku zostaje na twarzy.

Dlatego jeśli planujecie zakup podobnego produktu uważajcie aby nie naciąć się na wersję dla skóry wrażliwej, gdzie dostajemy mniej produktu, a dodatkowo nie działa on jak powinien.