Wiosenny manicure w kropki


Gdy za oknem świeci piękne, wiosenne słońce nabieramy więcej energii do życia. Na dno szafy chowamy grube swetry i kurtki. Nosimy lżejsze rzeczy w jasnych kolorach. Na wiosnę zmieniamy również kolor naszych paznokci, bardziej lub mniej świadomie. Częściej mamy ochotę na pastele, które kojarzą nam się z latem i urlopem.



Dziś chciałam Wam przedstawić moją propozycję wiosennego manicure z dużą ilością kropek. Kropki podobają mi się od zawsze, długo jednak kombinowałam jak je zrobić. Kiedyś robiłam je specjalnymi lakierami do zdobień, które miały końcówkę przypominającą pisak, to jednak bardzo ograniczało mi wybór kolorów. Później używałam wsuwek, ale za każdym razem moje kropki miały dziwne kształty. W końcu w lutym kupiłam moją pierwszą sondę do kropek, kosztowała aż 4zł i nie wiem dlaczego kupiłam ją tak późno. Z pewnością zaopatrzę się jeszcze w inne rozmiary, a teraz czuje się jak nastolatka i eksperymentuję z kropkami.


Do wykonania tego manicure użyłam lakierów z Inglota o numerach 972 i 38. Na białych paznokciach wykonałam różowe kropki, a na różowych białe. Kropki staram się robić od skórek ku czubkowi paznokcia w pionowych liniach, dzięki temu łatwiej malować kropki na przemian. Całość pokryłam essie good to go, warto jednak z jego nałożeniem poczekać aż kropki całkowicie wyschną, moje były lekko wilgotne i miejscami się rozmyły.

Cały manicure utrzymał się bez odprysków około 4 dni, co uważam za całkiem dobry wynik. Zwłaszcza, że lakier nr 38 biały jest przeznaczony do frencza, nakłada się grubą warstwą i lubi odchodzić płatami.

Jeśli lubicie kropki zapraszam również na film, w którym pokazywałam jak zrobić żółto miętowy manicure. Była to moja propozycja na Wielkanoc, ale myślę, że będzie wyglądać dobrze przez całą wiosnę i lato.