Hairkop Essence treatment shampoo, czyli bardzo drogi szampon do włosów

Włosy to temat, któremu z roku na rok poświęcam coraz większą uwagę. Kiedyś wystarczał mi zwykły drogeryjny szampon, a maski i odżywki mogły dla mnie nie istnieć. Jedynym sprzętem do stylizacji jakiego używałam była zwykła suszarka i to ze względów praktycznych, bo moje włosy są gęste i długo schną. Natomiast u fryzjera bywałam rzadziej niż raz w roku.
 
Aktualnie wszystko zmieniło się o 180 stopni. U fryzjera jestem co miesiąc, czasem co półtora. Odżywek i masek do włosów oraz produktów do stylizacji jakie posiadam nie jestem w stanie policzyć. A bez prostownicy od 2 lat nigdzie się nie ruszam, choć kiedyś nie umiałam zrozumieć osób, które wszędzie z nią jeżdżą. 


Zaczęłam również większą uwagę zwracać na to jakich szamponów używam. Daleka jestem jeszcze od analizowania ich składów, może kiedyś. Zauważyłam jednak, że po szamponach profesjonalnych moje włosy i skóra głowy czują się znacznie lepiej. Bardzo lubię szampon Wella Professionals Brilliance. Jesienią wybrałam się do sklepu z fryzjerskimi kosmetykami po jego kolejną butelkę, ale pani poleciła mi Hairkop Essence treatment shampoo, który jest dedykowany do włosów suchych i farbowanych. Podobno ma bardzo dobry naturalny skład, a działanie podobne do szamponów Kerastase. 

Skusiłam się, raz się żyje, choć powaliła mnie cena, niecałe 50 zł za 275ml. Niemniej jednak szampon ma pompkę i jest gęsty co sprawia, że jest bardzo wydajny. Myje całkiem dobrze, choć stosunkowo słabo się pieni (to pewnie przez ten naturalny skład). Nie zmywa z włosów farby, to niestety robią czasem szampony super oczyszczające. Zapach ma bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny, trudny do opisania.

Niestety tak dobrze oczyszcza, że włosy po jego użyciu są tępe i muszę koniecznie nałożyć maskę lub odżywkę, bo inaczej ich nie rozczeszę. Przy innych szamponach gdy bardzo się spieszyłam czasem, od święta mogłam pominąć odżywkę.

Muszę też wspomnieć, że ostatnio zauważyłam, że włosy mniej mi wypadają. Bardzo mnie to cieszy, bo pod koniec lata wychodziły mi prawie garściami. Niestety jednak nie wiem ile w tym zasługi szamponu, a ile zamiany grzebienia z gęstego na rzadki, który mniej szarpie.

Podsumowując ogólnie produkt uważam za dobry i warty uwagi, jednak bardzo drogi. Myślę, że spokojnie można znaleźć tańszy odpowiednik, więc po co przepłacać zwłaszcza, że to tylko szampon.