Soap&Glory, masło do ciała, które uwodzi zapachem


Nawilżenie ciała po prysznicu czy kąpieli jest dla mnie niezwykle istotne. Wspominałam już na blogu kilka razy, że z powodu fatalnej wody jaką mam w domu nie mogę pominąć balsamowania, choć czasem mnie to irytuje.


Oprócz samego działania nawilżającego we wszelkich balsamach i masłach istotny jest dla mnie również ich zapach. Lubię kompozycje świeże, naturalne, ewentualnie łagodne i neutralne. Nie lubię zapachów słodkich i duszących. 

Rok temu podczas super krótkiego, jednodniowego pobytu w Londynie wpadłam na lotnisku do Bootsa i rzutem na taśmę kupiłam masło do ciała Soap&Glory. Zakochałam się w tym zapachu, używałam go głównie latem zeszłego roku i dzięki temu zapach ten przywołuje teraz u mnie same miłe wspomnienia.

Produkt ma konsystencję raczej balsamu niż masła. Dobrze rozprowadza się na ciele i pięknie pachnie. Nawilża normalnie, cudu w tej materii nie należy oczekiwać. Jednak za ten zapach można mu wiele wybaczyć. Opakowanie jest całkiem praktyczne, mały słoiczek mieści się bez problemu w podróżnej kosmetyczce. Nic się w podróży nie wylewa, a różowy słoiczek cieszy oko.


Moje pierwsze opakowanie właśnie się kończy, dlatego gdy w maju byłam w Londynie wiedziałam, że muszę koniecznie kupić go ponownie. Zwłaszcza, że w tym roku trafiłam na promocję 3 za 2 produktów Soap&Glory. Nie umiałam tylko znaleźć nigdzie większej wersji tego masła, dlatego musiałam zadowolić się podróżną wersją.

Korzystając z tej promocji nabyłam też inne produkty tej firmy, które widać na zdjęciach w tle. Obecnie je testuję i niedługo pewnie też coś o nich napiszę.