Letni manicure, czyli mięta i turkus marki Inglot

 
Dawno na blogu nie było żadnego posta paznokciowego, a to dlatego, że u mnie na paznokciach panuje ostatnio straszna nuda, tylko czerwień i czerwień. Postanowiłam jednak coś z tym zrobić i z okazji pięknej letniej aury wprowadzić lato też na paznokcie.



Do wykonania mojego letniego manicure użyłam dwóch lakierów z inglota w kolorze 969 (lub 696;) na wszystkich palcach oraz na serdecznym palcu kolor 322. 322 to mój pierwszy lub jeden z pierwszych lakierów z Inglota, kupiłam go ok. 9 lat temu, używam go dość rzadko, ale nic się z nim nie stało, nie zgęstniał, nie zmienił konsystencji, nie odpryskuje wcześniej niż gdy był nowy. Choć teraz bardziej lubię lakiery Essie, to Inglot wygrywa długowiecznością.




Niestety lakiery Essie, których ostatnio używam najczęściej mocno rozpieściły mnie tym, że dają super krycie już po jednej warstwie. Inglot w prezentowanym manicure wymagał aż 3 warstw do osiągnięcia równego, pełnego krycia. Ponadto miętowy 969 mimo iż jest młodszy od kolegi to już zgęstniał i ciężko się go nakłada.  


Dodatkowym minusem jest fakt, że już po jednym dniu lakiery zaczęły mi odpryskiwać. Fakt nie przeleżałam tego dnia na kanapie, tylko byłam w pracy gdzie czekały na mnie rękawiczki lateksowe, środki do dezynfekcji oraz kilka kartonów do rozpakowania, ale mimo wszystko inne lakiery z Rimmel czy Essie w tych warunkach, zwłaszcza gdy są świeżo malowane dają radę.

Jednak mimo całego mojego narzekania na konsystencję i trwałość uważam, że połączenie mięty z turkusem całkiem dobrze się prezentuje na lato.



Korzystając z okazji chciałam Was jeszcze raz zaprosić na mój kanał na YouTube tam przynajmniej raz w tygodniu (a czasem częściej) pojawia się nowy film. Są relacje z podróży, stroje dnia, tagi, gotowanie i ciekawe porady. Także zachęcam do subskrypcji, aby nie przegapić nowych filmów.