Świeca z Bath and Body Works, dobra czy przereklamowana?



Świece pomagają budować romantyczny nastrój, ułatwiają odprężenie, a gdy są zapachowe działają na nasze zmysły jeszcze lepiej. Ja dopiero od jakiegoś czasu przekonuję się do palenia świec, ponieważ u mnie w domu raczej nie było takich tradycji. Świece zawsze niosą ryzyko pożaru oraz spalają w pomieszczeniu tlen co sprawia, że szybko robi się duszno i nie są to najlepsze warunki do pracy czy nauki.


Podczas moich eksperymentów i poszukiwań świecy idealnej bardzo polubiłam świece w szklanych naczyniach, ponieważ nic z nich nie kapie i ryzyko pożaru jest mniejsze. Nawet jeśli zapomnimy o takiej świecy to ona wypali się do końca i zgaśnie, jest również stabilna dzięki czemu ma mniejsze szanse się przewrócić. Ze świec tego typu bardzo lubię świece z Ikei, ponieważ są w przystępnej cenie, są łatwo dostępne, są wydajne oraz spalają się równomiernie, a przy tym całkiem ładnie pachną (zwłaszcza lody waniliowe).



Nasłuchałam i naczytałam się jednak legend na temat świec z Bath and Body Works, że pięknie pachną itd. Mają jednak dwie podstawowe wady są drogie i trudno dostępne, ponieważ sklepy stacjonarne znajdują się tylko w Warszawie. Gdy w lutym byłam w Stolicy zajrzałam do Bath and Body Works w poszukiwaniu wkładu do zapachu do kontaktu i przypadkiem natknęłam się na promocje na świece. Wybór zapachów był jednak bardzo mały, ale urzekł mnie kwiat kwitnącej wiśni czyli Japanese Cherry Blossom. Nie byłam jednak przekonana do tych świec ze względu na cenę, dlatego zdecydowałam się na małą świecę, która po przecenie kosztowała 27zł, pierwotna cena to 49zł, szaleństwo.


Zapach Japanese Cherry Blossom jest cudowny i już po chwili palenia wypełnia całe pomieszczenie. Aby zachować jego intensywność świecę należy przykrywać dołączonym wieczkiem zawsze gdy jej nie palimy, jest ono nawet wyposażone w uszczelki. Świeca niestety ma jednak problem z równomiernym spalaniem się. Obecnie i tak jest już całkiem dobrze, ale podczas spalania pierwszej połowy świecy wosk ze ścianek w ogóle nie chciał się topić, a knot był bardzo krótki. Kilka razy byłam nawet zmuszona odskrobywać nieco wosk wokół knota, aby świeca mogła się palić. Słyszałam, że w niektórych świecach BBW, które mają knot biały w środku pojawia się taki problem. Nie wpływa to na zapach świecy, ale jest uciążliwe w użytkowaniu i uważam, że tak drogie świece nie powinny stwarzać takich problemów.

Jeśli chodzi o użytkowanie to dziwię się, czemu tak wiele osób nie ściąga z tych świec etykiet? Może dla szpanu, że stać ich na takie drogie świece. Ja zdjęłam, bo tak wygląda bardziej estetycznie, ponadto zaleca to producent. Zresztą zawsze ściągam, ze świec z Ikei również. 

Trudno mi jednoznacznie powiedzieć czy polecam tą świecę czy nie. Z jednej strony jestem zakochana w tym zapachu, z drugiej jednak złoszczą mnie zabawy z knotem. Na szczęście świeca jest bardzo wydajna i jeszcze długo nie będę musiała się zastanawiać czy ją kupić ponownie czy nie. Jeśli jednak miałabym ją nabyć ponownie to tylko w promocji, pełnej ceny nie jest warta.