Oral-B Vitality 3D White, czyli uśmiech proszę!


Aby olśniewać pięknym wyglądem nie wystarczy tylko perfekcyjny makijaż oraz modny strój. Potrzebny jest jeszcze uśmiech. Powinien być on zdrowy i śnieżnobiały.


Ja z moimi zębami jeśli chodzi o próchnicę nie mam od wielu lat żadnych problemów. Doskwiera mi natomiast fakt posiadania zębów wrażliwych na słodkie i zimne rzeczy. Ponadto mam tendencję do zbierania się kamienia na zębach, powstaje on np. z herbaty i kawy. Z powodu wrażliwości moich zębów najczęściej stosuję pastę właśnie im dedykowaną, niestety nie usuwa ona zbyt dobrze zbierającego się kamienia.

Dlatego wpadłam na pomysł aby wrócić do tematu szczoteczek elektrycznych. Kilka koleżanek po stomatologii powiedziało mi, że warto i że naprawdę jest różnica w dbaniu o higienę jamy ustnej. Jakieś 10 lat temu lub więcej miałam taką szczoteczkę na baterie, chyba marki Colgate. Była fajna, ale szału nie robiła i tak jakoś później wróciłam do zwykłych szczoteczek. Teraz wiedziałam, że będzie to szczoteczka Oral-B marki Braun. Długo zastanawiałam się jednak jaki model wybrać.

Ponad pół roku miałam rozterki czy lepiej wybrać model droższy z wieloma super hiper funkcjami, czy podstawowy model za przystępną cenę. Pierwszym argumentem za tańszym modelem był fakt, że do wszystkich szczoteczek Oral B pasują te same końcówki, a to przecież ona w głównej mierze odpowiada za mycie naszych zębów. Drugim argumentem aby nie przepłacać był wpis na jakimś forum posiadacza najbardziej "wypasionego" modelu, pisał on, że gdyby miał ponownie kupić szczoteczkę wybrałby model podstawowy, bo rano gdy się spieszy i wieczorem gdy jest zmęczony i tak nie ma czasu i nastroju na używanie wszystkich super funkcji jakie posiada szczoteczka i najczęściej korzysta tylko z podstawowego programu. 


Natomiast ostateczną sprężyną do zakupu okazał się mój Dziadek. Ponieważ postanowił Cioci sprezentować taką szczoteczkę poprosił mnie, abym mu ją kupiła w sklepie. Stwierdziłam, że skoro już jadę do sklepu to lepszej okazji nie będzie. Zamiast dalej prowadzić rozmyślania nad tym, który model wybrać kupiłam szczoteczkę również dla siebie. Wybrałam szczoteczkę Oral-B Vitality 3D White.


Jak podaje producent szczoteczka Oral-B Vitality 3D White wykonuje 7600 ruchów oscylacyjnych na minutę dzięki czemu zapewnia znakomite efekty w usuwaniu płytki nazębnej. Główka szczoteczki dzięki specjalnej gumce polerującej zęby dopasowuje się do kształtu każdego zęba co umożliwia eliminowanie osadu i delikatne usuwanie przebarwień powierzchniowych. Szczoteczka Vitality 3D White wyposażona jest również w czasomierz odmierzający 2 minuty, czyli czas zalecanego szczotkowania. Podoba mi się, że podczas szczotkowania można na chwilę wyłączyć szczoteczkę, aby przepłukać usta, a timer będzie pamiętał ile czasu nam jeszcze zostało do końca mycia.

Producent podaje, że bateria szczoteczki wytrzymuje 7 dni bez ładowania, z moich obserwacji wynika jednak, że jest to nawet do 10 dni. Bardzo mi się to podoba, bo oznacza, że na krótki wyjazd nie musimy zabierać ładowarki. Sama ładowarka też jest fajna, jest bardzo zgrabna, nie zajmuje dużo miejsca w łazience (duże bazy dokujące odstraszały mnie od droższych modeli).


Jeśli chodzi o same efekty po szczotkowaniu to po trzech i pół miesiąca użytkowania stwierdzam, że spektakularną różnicę było widać zwłaszcza po kilku pierwszych użyciach. Ilość osadu z kawy i herbaty znacząco się zmniejszyła, ponieważ było go sporo to nie zniknął w całości i resztę będzie mógł usunąć tylko dentysta, ale istotne dla mnie jest również to, że osadu nie przybywa. Używanie szczoteczki  Vitality 3D White w żaden sposób nie nasiliło wrażliwości moich zębów. Najczęściej stosuję szczoteczkę Oral-B wraz z pastą Elmex do wrażliwych zębów, jednak od święta pozwalam sobie na Colgate Max White One. Dodam tylko, że obie pasty stosowałam już wcześniej myjąc zęby tradycyjną szczoteczką, dlatego zmniejszenie ilości osadu uważam za zasługę szczoteczki, a nie pasty.