Essie angora cardi, czyli brudny róż z domieszką fioletu

 
Zastanawiałam się ostatnio dlaczego tak bardzo lubię mieć zadbane i kolorowe paznokcie. Mogę nie mieć makijażu, oraz wyjść w kiepskiej fryzurze i nie przeszkadza mi to jakoś strasznie. Jednak gdy moje paznokcie prezentują się nie najlepiej moje samopoczucie jest dużo gorsze.


Odpowiedź jest prosta, lubię gdy moje dłonie dobrze się prezentują ponieważ ja patrzę na nie cały czas. Twarz natomiast widzę rzadko, ponieważ nie siedzę cały dzień przed lustrem. 

Dwa tygodnie temu podczas spontanicznej wizyty w Superpharm natknęłam się na promocję lakierów essie. Kosztowały tylko 24,49zł, dlatego nie mogłam nie skorzystać. Musiałam jednak bardzo bronić się przed zakupem kolejnego czerwonego lakieru. Po dłuższych rozmyślaniach przed szafą z kolorowymi buteleczkami stanęło na  angora cardi.


Angora cardi to brudny róż z domieszką fioletu. Jest bardzo zbliżony do lakieru essence nr 130 what's my name? Dlaczego więc zdecydowałam się na zakup lakieru essie skoro już mam taki kolor? Dlatego, że lakier essence oprócz korzystnej ceny ma same wady. Ciężko jest nałożyć go równo i cienką warstwą, do tego bardzo długo schnie, nawet po użyciu essie good to go. Ponadto odpryski pojawiają się już na drugi dzień.


Natomiast lakiery essie utrzymują się na moich paznokciach ok.3-5 dni oraz szybko schną.  To sprawia, że używam ich z przyjemnością. A tańszy lakier essence stoi w szufladzie, bo jak pomyślę, że mam go użyć, a na drugi dzień pojawią się odpryski to stwierdzam, że szkoda mi czasu na zabawę z nim.


Zdjęcia przedstawiają lakier na moich paznokciach po 2 dniach, dlatego skórki są w gorszej formie. Brak jednak jakichkolwiek odprysków.