Make Up For Ever, Mist & Fix, czyli jak zatrzymać makijaż na dłużej


Karnawał powoli się rozkręca. Przed nami sezon bali i studniówek. Często dostaje pytania jak przedłużyć trwałość makijażu podczas ważnego wyjścia. Post o sposobach na przedłużenie makijażu powstał na moim blogu rok temu, gorąco go polecam, ponieważ jest on nadal aktualny. 
 

Pół roku temu skończyła mi się mgiełka do utrwalania makijażu z Sephory, którą polecam w starym poście. Stwierdziłam, że jest to świetna okazja by wypróbować inny produkt tego typu, aby mieć porównanie. Padło na Make Up For Ever, Mist & Fix, produkt owiany internetową legendą, chwalony, ceniony itd. Bardzo chciałam go porównać z mgiełką utrwalającą marki Sephora, ponieważ ja byłam zadowolona z jej działania, ale w sieci było pełno krytycznych opinii.

Mgiełka Make Up For Ever dostępna jest w dwóch rozmiarach, niestety w Sephorze, którą odwiedziłam małych buteleczek zabrakło. Kupiłam więc dużą o pojemności 125ml za ok.130zł (ze zniżką). Tak, cena jest ogromną wadą tego produktu. Jednak na tym jego wady się kończą. Jest on jednak bardzo wydajny, używam go mniej więcej 2-3 razy w tygodniu od lipca 2013 kiedy go kupiłam i moje zużycie sięga połowy literki F z nazwy na butelce, więc są spore szanse, że wystarczy mi jeszcze na 2,5 roku.


Fixer (tak potocznie nazywa się produkty tego typu) Make Up For Ever ma bardzo dobry atomizer. Rzeczywiście dużo lepszy od tego w mgiełce marki Sephora. MUFE daje delikatną bryzę, zwłaszcza gdy aplikujemy go z zalecanej odległości 30cm. Na pokrycie całej twarzy konieczne są min.2 psiknięcia jedno bardziej z prawej drugie bardziej z lewej, ponieważ podczas tylko jednego psiknięcia na środek twarzy mgiełka nie obejmie boków policzków, a to stamtąd najszybciej ściera się makijaż, który chcemy utrwalić.

Ponieważ stosuję ją dość często mogę ręczyć, że nie przesusza twarzy, nie zapycha porów, nie uczula, ani też nie podrażnia. Stan mojej cery nie uległ zmianie od czasu stosowania tego produktu. Ponadto nie ma on bezpośredniego kontaktu ze skórą, ponieważ aplikujemy go po wykonaniu makijażu, więc od skóry dzielą go baza, podkład, korektor i puder.

Make Up For Ever, Mist & Fix dobrze radzi sobie z utrwaleniem makijażu. Nic z twarzy nie spływa nawet w upalny dzień i nawet po wielu godzinach tańca i zabawy. Ponieważ mam cerę mieszaną w kierunku do tłustej to po kilku godzinach zaczynam się oczywiście świecić w strefie T, jednak po zmatowieniu nawet zwykłą chusteczką makijaż wygląda jak nowy. Nie ma takich sytuacji, żeby coś na twarzy się ważyło, spływało czy tworzyło brzydkie plamy. 

Moim najnowszym testem dla tego produktu było stosowanie go podczas świątecznego nartowania. Jeżdżę na nartach w kasku, a pod kask ubieram kominiarkę, w której mam tylko otwór na oczy, czyli cały makijaż twarzy wykonany przed śniadaniem zostaje poddany dużej próbie. Po dwóch godzinach jazdy i zdjęciu kominiarki na moich policzkach nadal widoczny był róż, który na co dzień ściera mi się w pierwszej kolejności, puder na czole i nosie wymagał minimalnych poprawek, korektor i podkład były na swoim miejscu.

Używam produktu MUFE aż 2-3 razy w tygodniu, ponieważ oprócz jej działania utrwalającego makijaż bardzo lubię również to jak spaja ona wszystkie nałożone na twarz warstwy razem. Twarz po przypudrowaniu wygląda dosyć sztucznie, a po spryskaniu nabiera świeżości.

Żadna z używanych przeze mnie mgiełek utrwalających zarówno ta z Make Up For Ever jak i ta poprzednia marki Sephora nie stanowiły również zagrożenia dla tuszu, który miałam na rzęsach. Spokojnie można wytuszować rzęsy, a później użyć mgiełki i nawet tani i nie wodoodporny tusz to przeżyje, w końcu nie wylewamy na siebie wiadra wody.

Produkt Make Up For Ever, Mist & Fix jest super i oczywiście działa w 100%, jednak równie dobrze spisuje się mgiełka marki Sephora, która jest dużo tańsza.