Kino na weekend, Papusza, Kapitan Phillips, a może Ambassada?

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:35mm_movie_negative.jpg
Kino, ciemno, film trwa od godziny, w końcu nie wytrzymuję i postanawiam udać się na spacer w kierunku toalety. Kawa wypita przed filmem dała się we znaki. Nagle patrzę, a pani z mojego rzędu też się zrywa. Wychodząc z sali dowiedziałam się, że bardzo ucieszyła się, że ja wychodzę, ponieważ samemu wychodzić to tak głupio, a ona już nie może wytrzymać.


Bardzo mnie to zaskoczyło, że ludzie gotowi są zesikać się w kinie tylko z tego powodu, że wstydzą się wyjść. Rozumiem jeszcze takie obiekcje w teatrze, czy operze gdzie wychodząc przeszkadzamy innym w odbiorze, ale w kinie, w którym nie wstydzimy się jeść, mlaskać, siorbać i szeleścić papierkami?

Wczorajszy wieczór spędziłam na premierowym pokazie filmu Papusza w katowickim kinie Światowid. Przed projekcją był cygański poczęstunek. Niestety temperatura na dworze bardzo utrudniała delektowanie się pysznym jedzeniem. Sytuacje ratował pachnący grzaniec. Gościem imprezy był odtwórca jednej z głównych ról Zbigniew Waleryś.

Jeśli chodzi o sam film jest on bardzo smutny i poruszający. Trwa długo, moim zdaniem trochę za długo, ponieważ aż 135min i uważam, że pewne momenty można było skrócić. Dopełnieniem czarno-białego filmu jest piękna muzyka. Przyznam, że rzadko zapamiętuję muzykę z filmów i najczęściej zlewa się ona w jedną całość z obrazem oglądanym na ekranie, a w tym przypadku była niejako kolejnym aktorem.

W ostatnim czasie widziałam również dwa inne filmy godne polecenia, Kapitan Phillips oraz Ambassada. Kapitan Phillips trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Jest to bardzo przejmujący film oparty na faktach autentycznych. Ambassada jest natomiast polską lekką komedią z dobrą obsadą i zaskakującym zakończeniem. Oba filmy są zdecydowanie warte obejrzenia.