Krem tonujący Olay z dodatkiem podkładu MaxFactor

krem tonujący Olay z dodatkiem podkładu MaxFactor

Krem tonujący Olay z dodatkiem podkładu MaxFactor kupiłam i używałam jakieś dwa lata temu. Z myślą o sezonie jesienno zimowym, gdy moja skóra bywa lekko przesuszona. Czasem tylko z powodu ciepła kaloryferów i mrozu, a czasem również dzięki kremom z kwasami.


Omówienie tego kremu tonującego zacznę może od właściwości kryjących. Dodatek podkładu MaxFactor jest generalnie chyba tylko w nazwie. Produkt Olay owszem ma kolor beżowy, ale na skórze nie daje praktycznie żadnego krycia. Uważam to za poważny minus. Niestety lepsze krycie osiągniemy aplikując jakkolwiek kolorowy puder na zwykły krem do twarzy. 

Dla bardzo jasnych osób, a jest to krem do jasnej karnacji, wadą może być fakt, iż ten krem w wyniku kontaktu z powietrzem lekko ciemnieje. Mnie to akurat jakoś szczególnie nie przeszkadzało, tylko musiałam go nałożyć równo by nie było ciemniejszych plam. Dużym minusem jest brak testerów w sklepach przez co ciężko jest zdecydować czy kolor nam odpowiada. 

krem tonujący Olay z dodatkiem podkładu MaxFactor

Jak wspomniałam wcześniej zaczęłam stosowanie tego kremu tonującego jesienią. Chciałam aby moja skóra była przez cały dzień dobrze nawilżona. Owszem nawilżenie otrzymałam całkiem dobre, jednak produkt ten zupełnie nie sprawdzał się na mojej mieszanej (w kierunku do tłustej) skórze. Mimo przypudrowania strefa T zaczynała się świecić praktycznie natychmiast. Nie chcę wiedzieć co by się działo gdybym zechciała użyć tego produktu latem, gdy skóra naturalnie szybciej zaczyna się świecić od sebum i potu. Z tego też powodu uważam, że nadaje się on tylko dla osób o cerze suchej.

krem tonujący Olay z dodatkiem podkładu MaxFactor

Plusem na pewno jest to, że mnie nie podrażnił. Firmie Olay należą się też słowa uznania za opakowanie, krem w sklepie zapakowany jest w kartonik. Buteleczka wyposażona jest w pompkę z tłokiem, dzięki temu produkt możemy wykorzystać do samego końca, a aplikacja jest higieniczna. Niestety przy dłuższej przerwie w stosowaniu krem lubi zaschnąć w pompce i pierwszą porcję trzeba przeznaczyć na straty. Przez wąską szparę między etykietami możemy podejrzeć ilość produktu w opakowaniu.

Krem tonujący jak również inne produkty Olay jakie stosowałam ma bardzo przyjemny, delikatny zapach.

W przeciągu dwóch zim zużyłam nieco ponad połowę tego kremu tonującego. Wynika to jednak raczej z mojej niechęci do jego stosowania niż z jego wielkiej wydajności. Wydaje mi się, że w Rossmannie zapłaciłam za niego ok.24 zł, ale głowy nie dam, zwłaszcza, że na Wizażu widzę wyższą cenę, ale przynajmniej opinie pokrywają się z moją.

Ja na pewno do tego produktu już nie wrócę, mało tego to co mi jeszcze zostało pofrunie za chwilę do kosza.