Słońce instant


Mimo pięknego i słonecznego lata nie każdy może się opalać. Czasem są ku temu przeciwwskazania medyczne, a czasem przyczyną jest brak urlopu.


Wtedy z pomocą przychodzi nam słońce z butelki. Jest ono również ratunkiem dla takiej ślamazary jak ja, która mając wolną sobotę na opalanie wybrała się już o godzinie 19 :D

Od jakiegoś czasu głośno jest w sieci o samoopalaczu SunOzon z Rossmanna. Kosztuje ok.10zł i dostępny jest w postaci mleczka lub w sprayu. Ponieważ wszyscy zachwalają, a nie jest to produkt drogi postanowiłam przetestować ten wynalazek.

Zdecydowałam się na mleczko do karnacji normalnej i ciemnej (jest jeszcze do jasnej). Produkt dobrze się rozprowadza na wypeelingowanej skórze. Nie tworzy smug i zacieków. Opalenizna pojawia się po 2-3 dniach stosowania, a nie 2-3 godzinach jak obiecuje producent. Natomiast po ok. 4-5 dniach dobrze jest produkt odstawić, inaczej kolor może zacząć schodzić nierównymi płatami. Efekt opalonej skóry utrzyma się jeszcze ok. 5 dni.


Bezpośrednio po aplikacji należy umyć ręce, a produkt na całym ciele pozostawić do wchłonięcia. Mleczko zupełnie nie brudzi ubrań, nawet gdy założymy je 10 min po użyciu produktu.

Jeśli chodzi o zapach to jest on odrobinę chemiczny, na szczęście niezbyt intensywny i nie utrzymuje się na ciele. 

Kolor jaki otrzymałam na mojej skórze nie wpadał w żaden pomarańcz, był zbliżony do koloru mojej naturalnej opalenizny, tylko jaśniejszy. Niestety tak ciemnego koloru jak moja naturalna opalenizna nie udało mi się uzyskać, ale i tak jestem zadowolona z tego produktu i na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie.

Nie wiem natomiast kiedy kupię kolejną butelkę, ponieważ tej używam od ponad 3 miesięcy i jestem w połowie opakowania, tak więc produkt uważam za wydajny. Podobno wersja w sprayu wystarcza tylko na 8 użyć, dlatego jakoś mnie do niej nie ciągnie.