Podaruj mi trochę słońca


Lato to słoneczny czas radości. Dlaczego więc nie poszaleć na paznokciach?




 Mniej więcej miesiąc temu natknęłam się w Superpharm na lakier Fuzzy Coat marki SallyHansen. Występuje w kilku wersjach kolorystycznych, ja zdecydowałam się na nr 300 Peach Fuzz. Niestety jego wadą jest cena, kosztuje aż 26zł.

Lakier ten składa się z bezbarwnej bazy w której zatopione są żółte i pomarańczowe igiełki. Podczas malowania nie nabiera się ich zbyt wiele, dlatego użyłam aż dwóch warstw. W przypadku używania tego lakieru samodzielnie bez koloru pod spodem, producent zaleca nałożenie trzech warstw, ale wydaje mi się, że mogłoby to nie wystarczyć do pełnego krycia.


Pędzelek jest szeroki i dobrze się nim pracuje. W buteleczce znajduje się też kulka ułatwiająca rozmieszanie lakieru, co uważam za świetny pomysł, na szczęście producenci coraz częściej go stosują.

Ubolewam tylko, że mimo wysokiej ceny opakowanie produktu jest bardzo kiepskiej jakości, ponieważ tuż po zakupie odkryłam, że obudowa zakrętki jest ubita i pęknięta.

Tło na moich paznokciach stanowią lakiery z Inglota mleczna pomarańcza 354 i żółty 722 o matowym wykończeniu.







Jako bazy użyłam lakieru podkładowego do rozdwajających się paznokci Inglot Peeling Nails, a do wykończenia całego manicure użyłam essie good to go.

Niestety prawdopodobnie z powodu zbyt wielu warstw lakieru szybko pojawiły się odpryski, bo już 3 dnia. Natomiast sam Fuzzy Coat jak na lakiery z brokatem przystało bardzo ciężko się zmywa.