Weekendowa kosmetyczka


 Ostatnio coraz częściej łapię się na odliczaniu dni do weekendu. Czy Wy też tak macie?


Wakacyjne weekendy często wiążą się z wyjazdami, a jak wyjazd to oczywiście każdej kobiecie potrzebna jest kosmetyczka. W sieci krąży wiele wpisów i filmików o wakacyjnej kosmetyczce, a ja za każdym razem zastanawiam się po co tym dziewczynom aż 5 różnych żeli do mycia i 15 kremów na 2-7dniowy wyjazd?

Owszem ja też kiedyś zabierałam ze sobą ogromny neseser, ale ponad połowę zajmowała np.duża suszarka z dyfuzorem :D No w każdym razie na starość zmądrzałam, zabieram mniej i dlatego przedstawiam Wam moją propozycję weekendowej kosmetyczki (o kosmetyczce samolotowej przeczytasz TU, a o kosmetyczce z kosmetykami do makijażu wpis niedługo się pojawi).


Zacznę najpierw od samej kosmetyczki, jej znalezienie zajęło mi trochę czasu, zależało mi na tym żeby była miękka, wtedy gdy jest w niej mniej rzeczy można ją spłaszczyć (częściej trafiałam w sklepach na sztywne), a także żeby miała w środku kieszonki na drobiazgi takie jak wsuwki do włosów. Dodatkowym plusem jest to, że jest lakierowana dzięki temu się nie brudzi oraz jest bardziej odporna na zachlapanie (przydatne gdy stoi na umywalce).


Tę kosmetyczkę kupiłam w H&M jakieś półtora roku temu, polecam ten sklep jeśli chodzi o kosmetyczki bo mają duży wybór, ładne wzory i całkiem przystępne ceny, wykonanie również dobre.

A teraz o tym co w środku. Po zalanym przez płyn do demakijażu żakiecie, podczas wyprawy do Hiszpanii, zrezygnowałam z jego wożenia na rzecz chusteczek do demakijażu. Do twarzy zabieram dwa kremy effaclar MAT z La Roche-Posay oraz jakiś filtr z SVR, a także żel pod oczy z flosleku gdybym rano obudziła się jakoś mocno spuchnięta (choć najczęściej zapominam go użyć:). 


Żel pod prysznic zabieram w buteleczce z zestawu samolotowego (jedyna która nie cieknie), a do nawilżenia ciała używam miniaturki masła/balsamu z soap&glory. Ponadto w kosmetyczce mieszczą się jeszcze składana szczoteczka do zębów, mała pasta, antyperspirant i mały lakier do włosów tak na wszelki wypadek.

Perfumy zasadniczo mogłabym przelać do małej perfumetki, ale ponieważ jedna z dwuch posiadanych mi cieknie, a nie pamiętam która to wolę chwilowo nie ryzykować, puki mam miejsce zabieram butelkę. Biorę też zawsze lakier, który mam aktualnie na paznokciach, gdyby nagle pojawił się jakiś odprysk. Przydaje się też pilniczek i nożyczki (nie obcinam nimi paznokci, żeby nie było).

Obowiązkowa jest tona wsuwek, gumka, klamerka oraz składana szczotka do włosów (to białe okrągłe ze złotym napisem) lub grzebień. Czasem zabieram jeszcze szampon (w saszetkach) ale to zależy od długości wyjazdu.

Zabieram również tarkę do stóp i to nie dlatego, że przed wyjazdem nie mam czasu na pedicure, tylko dlatego, że mam przynajmniej dwie cudowne pary butów, które od środka wyłożone są czarną skórą, która tak dobrze farbuje, że żadne mydło nie daje rady:( Dodam, że buty mają ok.3 lata i nadal puszczają kolor, choć pani przy zakupie zapewniała mnie, że nie będą tego robić wcale.

I jeszcze pół kosmetyczki jest puste :D


Rozmarzyłam się nt.weekendu, a tu mamy jeszcze środek tygodnia:(((