pudełeczko szczęścia, czyli paleta magnetyczna inglot podejście drugie


Niedawno opisywałam Wam moją wyprawę do Santiago KLIK, aby się tam dostać i wrócić musiałam zaliczyć cztery samoloty i jeden autokar. Ponieważ leciałam na tydzień tylko z bagażem podręcznym bardzo istotne okazały się wszelkie rozwiązania mające na celu zmniejszyć jego rozmiar oraz wagę. Jednym z nich okazała się paletka magnetyczna z inglota. 


Pisałam całkiem niedawno o nieporęcznej i ciężkiej palecie tej samej firmy KLIK. Na szczęście Elaree na swoim blogu pokazała paletkę jakiej zawsze szukałam, magnetyczna, z dużym lusterkiem. Pobiegłam więc przed wyjazdem do sklepu i okazało się, że na szczęście jest i ma jeszcze jedną zaletę, jest tania, bo kosztuje tylko 15zł. Można dokupić do niej jeszcze ramkę, która wypełni puste przestrzenie między wypraskami z kosmetykami, ja jednak nie skorzystałam z tego, ponieważ chciałam do niej włożyć jak najwięcej.



W domu przystąpiłam do przeglądu kosmetyków i włożyłam do paletki najczęściej używane cienie, błyszczyki, róż oraz bronzer, które wcześniej znajdowały się w ciężkiej palecie z inglota, palecie z L'Oreal, zestawie trzech cieni integra z inglota, zestawie z benefitu oraz paletce trzech cieni L'Oreal Accords Naturels dla brunetek. Dzięki temu zamiast 5 pudełeczek zabrałam jedno, które bez problemu zmieściło się w kosmetyczce. 


Dodatkową zaletą tej paletki jest jej waga, z takim wypełnieniem jak na zdjęciach waży ok.170g, co uważam za świetny wynik w porównaniu z poprzednią paletą magnetyczną inglota, która mieści tylko 4 produkty, a waży aż 240g.

Uważam, że taka paletka to świetne rozwiązanie dla każdej z nas, sprawdza się na wyjeździe, ale również na co dzień, ponieważ możemy mieć najczęściej używane kosmetyki w jednym pudełeczku, bardzo ułatwia to poranny makijaż. Zamknięcie palety jest dość mocne dzięki czemu możemy ją bez obaw wrzucić do torebki jeśli lubimy poprawiać makijaż w ciągu dnia. 

Ponadto jak każda paleta magnetyczna umożliwia nam skomponowanie własnego zestawu kolorów wyjętych z innych opakowań lub kupionych jako pojedyncze wypraski dedykowane właśnie do palet magnetycznych, a tego typu rozwiązania wprowadza coraz więcej firm. Często też takie wypraski są tańsze od produktów sprzedawanych z pudełeczkami.