The Body Shop i słynne czekoladowe masło do ciała


Dwa lata temu, podczas wycieczki z uczelni do oczyszczalni ścieków dowiedziałam się, że woda, która płynie u mnie w kranie pochodzi z ujęcia, które już dawno powinno być zamknięte, bo woda nie jest zbyt dobrej jakości. Rzeczywiście ilość chloru w mojej kranówce jest czasem tak duża, że w mojej łazience śmierdzi nim jak na basenie. Rozmarzonego człowieka na ziemię sprowadza jednak rozmiar wanny, który zdecydowanie uniemożliwia popływanie na plecach.


Z powodu tak kiepskiej wody, koniecznością jest nawilżanie skóry po każdym prysznicu. Jakiekolwiek zaniedbanie tego procederu natychmiast powoduje nieprzyjemne ściągnięcie i swędzenie skóry. Najczęściej używam do tego balsamów lub mleczek. Skuszona jednak dobrymi opiniami nt.maseł do ciała z The Body Shop oraz 50% promocją postanowiłam spróbować tego produktu.

Zdecydowałam się na zapach czekoladowy. Na początku wydawał  mi się bardzo chemiczny i mocny, był nawet moment, że żałowałam, że go kupiłam. Na szczęście po kilku dniach trochę stracił na intensywności, a ja się do niego przekonałam, choć nadal uważam go za mocno chemiczny i w niczym nie przypominający prawdziwej czekolady.

Dobrze się rozprowadza, choć miałam obawy co do jego gęstej konsystencji, bo przy mocnym wcieraniu często boli mnie skóra, na szczęście przy tym maśle nic takiego się nie dzieje. Natomiast powoli się wchłania, natłuszcza skórę raczej po wierzchu pozostawiając na długo lepki film, dlatego należy go nakładać bardzo cienką warstwą. 


Jest dosyć wydajne, kupiłam to opakowanie chyba 9 marca, w ciągu tych 3 miesięcy miałam może 2 tygodnie przerwy w jego używaniu.

Uważam, że ten produkt nie jest zły, nawilża i nie uczula, jednak jego regularna cena wynosząca 69zł jest dużą pomyłką, bo na pewno nie jest jej warty. Jeśli ktoś jest taki ciekawy jak ja to warto polować na promocję, które z reguły pokrywają się z posezonowymi wyprzedażami w sklepach z ubraniami. Drugą opcją jest kupno mniejszego opakowania, niestety nie wiem ile kosztuje i jaką ma pojemność. 

Natomiast jeśli uważasz że 35zł za masło do ciała to dużo, to słusznie myślisz i nie masz czego żałować, bo to masło ani dupy nie urwało, ani prania nie wyprasowało, żeby płacić za nie aż tyle. Ja ze względu na cenę napewno więcej się na nie nie skuszę.