nr 1 wśród antyperspirantów, Rexona Maximum Protection


Wysoka temperatura lub stres, którego tak trudno nam w życiu uniknąć powodują, że się pocimy. Owszem jest to proces fizjologiczny i ma na celu ochłodzenie naszego organizmu, a także wydalenie toksyn. Jednak nikt nie lubi mokrych plam na ubraniu oraz nieprzyjemnego zapachu.



O tym jak stosować antyperspiranty pisałam TU. Natomiast w tym poście chciałam przedstawić mój hit pod względem skuteczności czyli Rexona Maximum Protection. Używałam go namiętnie 2 lata temu, aż nagle i niespodziewanie zniknął z Rossmannów. W jego poszukiwaniu przed wakacjami w Chorwacji objechałam chyba wszystkie sklepy w okolicy i nic. Z żalem stwierdziłam, że widocznie słabo się sprzedawał, bo kosztuje ok.25zł.



Ogromne zdziwienie i radość ogarnęła mnie gdy zobaczyłam go podczas ostatnich zakupów. Powrócił nie sam, ale w towarzystwie drugiej wersji zapachowej (chyba zielona fresh, nie ma jej na ulotce), wersji dla mężczyzn oraz wersji sygnowanej przez Dove.




Na opakowaniu producent zaleca stosowanie go na noc, o tym był mój poprzedni post o antyperspirantach KLIK.

Ma on konsystencję kremową, dobrze rozprowadza się na skórze, bardzo rzadko zostawia białe plamy i delikatnie pachnie. Niestety nie należy do wydajnych produktów, ale przez opakowanie można zaobserwować jakie jest zużycie. 



Dla mnie jest to nr1 wśród antyperspirantów, jednak cena mogłaby być niższa.