Lato przyjdź, czyli Essie Tart deco


Jest piątkowy poranek, ostatni dzień maja. Słońce nieśmiało wygląda z za chmury, nie dając jednak zbyt wiele ciepła. Przede mną stoi kubek kawy, o który ogrzewam zmarznięte dłonie. Zamyślam się, wyglądam przez okno i obserwuję parę kaczek spacerującą po trawniku. Zastanawiam się skąd się wzięły, były tu już kiedyś.



Jest piątkowy poranek, ostatni dzień maja. Nadciągnęła wielka czarna chmura. Przestaje mi być żal, że muszę iść dziś do pracy. Przede mną stoi kubek kawy, zaczynam ją pić, aby się obudzić. Zamyślam się...

Aby poprawić sobie humor i przywołać lato, które bawi się z nami w chowanego warto postawić na letnie akcenty, rzeczy które kojarzą nam się z latem, których używałyśmy podczas poprzednich wakacji. 

Najprostszą zmianą jest kolor paznokci. Jednym z ulubionych lakierów zeszłego lata jest Essie Tart deco. Skusiłam się na niego rok temu na fali jego wielkiej popularności w sieci. Na żywo ten kolor jest jeszcze piękniejszy niż na zdjęciach i filmikach, zakochałam się w tej brzoskwini z mlekiem.



Konsystencja lakieru jest bardzo kremowa i gęsta, niestety nakłada się grubą warstwą, więc trzeba się skupić przy malowaniu. Szeroki pędzelek nie jest moim faworytem, ale da się nim pracować.  

Nie wiem jak długo schnie, bo zawsze nakładam na niego Essie Good to Go. Jeśli chodzi o trwałość to mimo topu wytrzymuje tylko ok.3 dni.

Jakieś pół roku temu zaczął się rozwarstwiać w butelce (pomarańczowa smuga na zdjęciach). Co jakiś czas go intensywnie mieszam, ale nie udaje się jej rozmieszać całkowicie, na szczęście w żaden sposób nie wpływa na malowanie i efekt na paznokciach.



Sporym minusem jest cena, ale w Superpharm ostatnio coraz częściej pojawiają się różne promocje na lakiery Essie, więc warto na nie polować. Słyszałam też, że drogerie Hebe również mają jakieś obniżki, ale głowy nie dam, bo wstyd się przyznać, ale jeszcze nigdy nie byłam w tej drogerii.

Jest piątkowy poranek, ostatni dzień maja. Dopijam kawę i biegnę do pracy.