w H&M nie tylko się ubierzesz, ale i pomalujesz, paleta 36 cieni z H&M


Z H&M najbardziej lubię dodatki, torebki, kosmetyczki, ozdoby do włosów. Ubrania jakoś nie trafiają w mój gust. Z internetu dowiedziałam się jednak, że mają całkiem fajne kosmetyki. Testowanie zaczęłam oczywiście od lakierów do paznokci, o przykładowych buteleczkach przeczytasz TU, a po zgromadzeniu sporej kolekcji, z której byłam zadowolona przyszedł czas na cienie.


Duża paleta skusiła mnie ceną, bo kosztowała ok.24zł. Umożliwiała natomiast przetestowanie różnych kolorów. Wielkość cieni może nie jest duża, ale większości tych szalonych kolorów to ja nie zużyję nigdy, więc jak dla mnie całkiem ok.

Pigmentacja jest bardzo dobra, niewiele ustępuje cieniom z inglota. Podczas nabierania na pędzel trochę się pylą w opakowaniu, aby nie osypywały się na twarz pędzel należy strzepnąć. Rozcierają się ładnie, bez bazy wałkują się na moich tłustych opadających powiekach dość szybko, ale tak dzieje się z każdym cieniem, na bazie utrzymują się prawie cały dzień.


przykladowe swatche w sztucznym świetle


Opakowanie niestety nie powala wyglądem, ale wytrzymało kilka lądowań na podłodze, więc brak urody mogę mu wybaczyć. Produkt posiadał chyba jeszcze aplikator, ale oczywiście udało mi się go gdzieś zapodziać.

Ja tą paletę kupiłam prawie dwa lata temu i przez pierwszy rok używałam niektórych kolorów prawie codziennie, a żaden się nie skończył, więc uważam, że jest wydajna, obecnie używam jej rzadziej, ale lubię ją mieć pod ręką.

Jakiś czas temu widziałam, że H&M odrobinę ją przemodelował i neutralne kolory, beże i brązy miały większą pojemność, co jest dobrym pomysłem, bo u mnie te kolory mają największe zużycie. Ostatnio jednak nie widziałam jej wcale, ale mam nadzieje, że wróci jeszcze do sprzedaży. Jest dobrym pomysłem zwłaszcza na prezent, dla kogoś kto zaczyna przygodę z makijażem i nie ma cieni lub lubi eksperymentować z kolorem.