utrwalenie bez kompromisu, czyli lakier wellaflex


Gdy tworzymy na naszej głowie fryzurę i wkładamy w to dużo pracy chcemy by efekt końcowy pozostał z nami przez cały dzień lub noc. Nie od dziś wiadomo, że najlepszym  i najszybszym sposobem na utrwalenie fryzury jest lakier do włosów. Jednak lakier lakierowi nie równy.


Ponieważ jestem posiadaczką grubych, gęstych i nie podatnych na układanie włosów, znalezienie dobrego lakieru było wyzwaniem. Często nawet lakiery (w połączeniu z piankami) stosowane przez fryzjerów nie potrafiły utrwalić modelowania na moich włosach na dłużej niż 10 minut. Wielokrotnie zaraz po wyjściu z salonu na mojej głowie nie było ani śladu wizyty i godziny machania szczotką.

Mniej więcej sześć lat temu pewien fryzjer zasugerował mi, żebym wybierała w sklepach najmocniejsze dostępne lakiery, bo tylko one mogą utrzymać moje włosy. Pobiegłam więc do sklepu i po chwili zadumy przed regałem wybrałam lakier wellaflex maksymalnie utrwalający. 



Lakier ten okazał się strzałem w dziesiątkę, zakochałam się w nim i pozostaję wierna lakierom wellaflex. Nie pamiętam dokładnie jakim włosom był dedykowany, kolor paska miał brązowy. Później jednak miałam problem, żeby go znaleźć, więc zaczęłam testować inne wersje. Niestety warianty słabsze niż 4 u mnie się kompletnie nie sprawdzają, podobnie jak wersja sensitive oraz hydro style. Świetny jest za to wariant do włosów farbowanych o maksymalnej sile utrwalenia (występuje też chyba wersja słabsza, więc trzeba uważać).



Teraz będzie nudno, same zalety, zero wad. Nie skleja włosów, pozwala na ich rozczesanie bez utraty kształtu fryzury, a przy wyczesywaniu nie sypie się nic z głowy. Modelowanie na moich włosach potrafi utrzymać do następnego mycia czyli ok.2-3 dni. Gdy przez prawie 4 lata miałam trwałą tak samo dobrze utrzymywał loki wysuszone na dyfuzorze. Świetnie trzyma też fale zrobione prostownicą oraz koki. Kosztuje ok.14zł i jest bardzo wydajny, wystarcza na 2-3 miesiące regularnego stosowania.

Ważne jest dla mnie również to, że ma bardzo delikatny prawie niewyczuwalny zapach. Strasznie irytują mnie lakiery, przez które po rozpyleniu wręcz nie da się oddychać, a szczytem wszystkiego jest Elnett, który ma tak intensywny pudrowy zapach, że nie jestem go wstanie używać. 

Wellaflex gości na mojej głowie około sześć lat i zmian w tej materii nie przewiduję, ponieważ każda nieśmiała próba użycia innego lakieru kończyła się wielkim rozczarowaniem, więc po co zmieniać coś co jest bardzo dobre.