najważniejsze to nie dać plamy, czyli jak stosować antyperspiranty


Teoretycznie sprawa używania antyperspirantu wydaje się tak oczywista, że o czym tu pisać. Aplikujemy na skórę i gotowe, najwyżej później narzekamy, że nie działa, wyśmiewając przy tym producenta, że pisze na opakowaniu, iż produkt chroni przez 24 lub 48 godzin, że po co to, bo każdy normalny człowiek po ok.12h się myje.


Antyperspirant aby właściwie nas chronił potrzebuje jednak właściwego postępowania. 

Należy nakładać go po prysznicu, na czystą suchą skórę, niektórzy polecają nawet dodatkowe wysuszenie skóry suszarką, jednak uważam to za zbędny kłopot. Przed oraz bezpośrednio po zastosowaniu należy przez jakiś czas unikać pocenia się, aby produkt mógł zadziałać, dlatego najlepiej zastosować go wieczorem przed pójściem spać. 

Rano nawet jeśli bierzemy szybki prysznic nie należy powtarzać aplikacji, antyperspirant przez noc miał czas na działanie i będzie nas chronił do wieczora, stąd na opakowaniach pojawia się napis 24h lub 48h i nie chodzi o to by się nie myć.

Rozumiem, że taka innowacja w stosowaniu może być dla wielu osób czymś dziwnym i nienaturalnym, jak to wieczorem? jak to nie powtarzać rano? Nie wymyśliłam tego jednak sama, usłyszałam o tym trzy lata temu w jakimś programie urodowym. Zdziwiłam się, ale postanowiłam przetestować, testowałam w Polsce na co dzień i w sytuacjach stresowych, ale również w hiszpańskich, włoskich i chorwackich upałach, działa w 100%, a przy okazji pozwala zaoszczędzić czas o poranku. 

Tylko z jednym popularnym zarzutem odnośnie produktów ograniczających pocenie mogę się zgodzić, że sztyfty działają lepiej niż spray. Ja osobiście najbardziej lubię Rexonę.

Dodatkowo częstym błędem jest oczekiwanie od dezodorantu ochrony na miarę antyperspirantu. Niestety ten pierwszy jest tylko do dawania zapachu, a nie do redukcji pocenia. Osobiście najczęściej wybieram antyperspiranty bezzapachowe, ponieważ uważam, że od pięknego zapachu są perfumy i te owszem dobrze jest zastosować rano.