dobre, bo Polskie, cienie z Wibo


Zupełnym przypadkiem miesiąc temu kupiłam moje pierwsze cienie firmy wibo. Słyszałam na ich temat dużo dobrego, a jedna z moich przyjaciółek jest w nich zakochana.


Opakowanie niestety wygląda dość tandetnie i widać po nim, że jest to tani produkt, bo kosztuje tylko ok.6zł. Choć sama konstrukcja pudełeczka jest dość ciekawa, ponieważ pod cieniami znajduje się schowek na aplikator.





Wybrałam duet o numerze 33, w sklepie wydawało mi się, że jest to oliwka i jasne złoto/wanilia. W domu po zrobieniu swatcha okazało się jednak, że ciemniejszy cień jest raczej w kolorze starego złota. 



Produkt przy nabieraniu pędzelkiem dosyć mocno się pyli, dlatego dobrze jest przed aplikacją strzepnąć nadmiar. Konsystencja raczej przypomina cienie "mokre", a pigmentacja jest bardzo dobra, zwłaszcza w zestawieniu z ceną produktu. Pracuje się z nimi dobrze i ładnie się rozcierają.

makijaż wykonany tylko opisywanym duo z wibo, ciemny cień na dolnej powiece, w zewnętrznym kąciku i załamaniu, jasny na całej ruchomej powiece i w wewnętrznym kąciku


Ich trwałość bez bazy jest niestety dość średnia, ale nie wymagajmy cudów za taką cenę.

Producent pisze, że cień zawiera jedwab i witaminę E, przyznam, że jest to dość ciekawy pomysł na wzbogacenie cienia, obawiam się jednak, że są to śladowe ilości i nie wiem czy są w stanie jakoś pozytywnie zadziałać na nasze powieki.

Budujący jest fakt, że jest to kolejna Polska firma, która robi bardzo dobre kosmetyki kolorowe, a do tego w przystępnych cenach.