Chusteczki do demakijażu z biedronki


 W podróży, ale również w domu gdy dopada nas duże zmęczenie przydają się chusteczki do demakijażu. Ponieważ są nasączone substancją zmywającą make up nie potrzebujemy żadnego mleczka czy płynu micelarnego, pozwala to zaoszczędzić miejsce w bagażu oraz czas. Stacjonarnie sprawdzają się dobrze trzymane przy łóżku w szafce nocnej, gdy dopada nas ogromne zmęczenie możemy na leżąco zmyć twarz.


Produkty tego typu miałam już z kilku różnych firm. Gdzieś cztery miesiące temu postanowiłam przetestować te dostępne w biedronce marki bebeauty. Wybrałam wersję różową do cery suchej i wrażliwej. W opakowaniu jest 25 chusteczek, są dobrze nasączone i mają standardowy rozmiar.





 Producent obiecuje nam, że:
  •  wyjątkowa formuła produktu oczyści skórę z makijażu - TAK, niestety przy okazji zedrze nam również skórę, ponieważ struktura chusteczki jest tak ostra, że powinny mieć w nazwie dopisek "peelingujące" 
  • skóra będzie nawilżona - NIE, skóra jest wysuszona i ściągnięta
  • chusteczki są delikatne i można je stosować w okolicach oczu - NIE, NIE, NIE i jeszcze raz NIE, bardzo podrażniają oczy, powodują nieprzyjemne pieczenie, zaczerwienienie, a przez to, że są szorstkie podrażniają również delikatną skórę wokół oczu, natomiast zwykłe niewodoodporne tusze usuwają z trudem
Przez podrażnianie oczu i zdzieranie skóry nabrałam do nich takiej niechęci, że pół opakowania, które mi jeszcze zostało wykorzystam chyba do wycierania rąk, bo im krzywdy nie zrobią. Więcej na pewno nie kupię żadnych wilgotnych chusteczek z biedronki, niestety nie wszystkie produkty marki bebeauty są tak dobre jak krem o którym pisałam TU