After sex



Podobno pierwszy kolorowy lakier do paznokci był właśnie czerwony, a jakaś znana aktorka gdy miała go na stopach spotykała się z uwagami, że krwawi. Fascynuje, przyciąga i czerwieni nigdy za wiele. Działa również na mężczyzn o czym pisałam TU.


W lutym podczas zakupów w Superpharm korzystając z promocji na lakiery essie oprócz Russian Roulette 61, o którym pisałam w tym samym poście co o mężczyznach, KLIK, kupiłam również odcień After Sex 54. 


Zasadniczo o jego wyborze zdecydowała chyba nazwa, ponieważ sam lakier zawiera metaliczne drobinki, za którymi nie przepadam, takie lakiery kojarzą mi się ze starszymi paniami. Prawdopodobnie z tego względu czekał aż dwa miesiące na swój debiut na moich paznokciach. Najpierw wylądował na stopach, na dłonie trafił tak do kompletu. 


Nakładał się bardzo dobrze, choć manewrowanie szerokim pędzelkiem na krótkich paznokciach nie należy do moich ulubionych dyscyplin sportowych. Ma dobre krycie i przy dokładnym nałożeniu pierwszej warstwy z drugiej można zrezygnować, za to duży plus, bo ciemne kolory często przebijają nawet po dwóch warstwach.

Jeśli chodzi o tempo wysychania to ja wspomagam się essie good to go, jednak pierwsza warstwa, która wysycha samodzielnie zrobiła to całkiem szybko, więc zasadniczo można by zrezygnować nawet z wysuszacza.



Temat trwałości delikatnie przemilczę, ponieważ lakier mam na paznokciach dopiero drugi dzień, na razie odprysków żadnych nie ma, gdy się pojawią z pewnością dopiszę do tego posta aktualizację. Zainteresowanych zapraszam za kilka dni ponownie;)

Regularna cena to ok.34zł, warto jednak korzystać z promocji, ja trafiłam na drugi za połowę ceny, a niedawno widziałam ofertę, że przy zakupie dwóch trzeci gratis. Zawsze to jakaś oszczędność.

Jak essie After sex prezentuje się na co dzień możecie zobaczyć na moim instagramie KLIK, przy okazji zapraszam do śledzenia mnie instagram.com/annamariafe 

AKTUALIZACJA
Odpryski pojawiły się na trzech paznokciach prawej ręki po drugim dniu noszenia. Niestety lakier nie wytrzymał 11h jakie spędziłam w pracy. Widocznie po seksie należy tylko siedzieć i pachnieć :)