Romans, czemu nie? essence colour&go 110 modern romance


Na fali zadowolenia z trwałości i krycia lakieru essence colour&go w kolorze 111 english rose, o którym pisałam TU. Postanowiłam sprawić sobie kolejny kolor z tej serii. Padło na 110 modern romance, ponieważ zależało mi na kolorze, który nie będzie się za mocno rzucał w oczy, a dłonie nim pomalowane będą wyglądały na zadbane.


Lakier kosztował ok.7zł. Buteleczka ma oryginalny kształt klepsydry, a rączka pędzelka jest w kolorze lakieru. Podczas zakręcania zamiast jednego klik przeskakuje kilka razy, ale mimo tego udaje się ją dobrze dokręcić.




Pędzelek jest szeroki i zwłaszcza na małych palcach ciężko mi się nim pracuje, muszę uważać, aby nie nałożyć zbyt grubej warstwy lakieru. Dwie warstwy zapewniają dobre krycie, jednak strasznie wolno schnie, nawet mimo użycia essie good to go bardzo długo pozostawał miękki.


W opakowaniu widoczne są fioletowe drobinki, które jednak na paznokciach są niedostrzegalne i kolor jest jednolity.

Jeśli chodzi o trwałość to po jednym dniu starły się końcówki, dziś natomiast mam go trzeci dzień, końcówki są mocniej wytarte, ale ponieważ kolor jest jasny to nie rzuca się to w oczy. Pojawił się jeden mały odprysk, ale w miejscu gdzie mam uszkodzoną płytkę, więc nie jest to raczej wina lakieru tylko mojego paznokcia, że jest nierówny. W kilku miejscach sprawia wrażenie jakby chciał zacząć odchodzić po bokach, więc jutro raczej na pewno będzie wymagał zmycia. Jednak mimo tego trwałość oceniam jako całkiem dobrą, ponieważ testowany był w trudnych warunkach, dlatego, że ostatnio bardzo często moczę ręce.