Na tropie matowej szminki, pomadka marki Sephora

Pod jednym postem w komentarzu Kamila zapytała mnie o matowe szminki. Temat takowych pomadek chodził mi po głowie już jakieś dwa lata temu, stwierdziłam więc, że jest to świetna okazja do znalezienia kosmetyku idealnego również dla siebie.



Oto jak przedstawia się pierwszy etap poszukiwań. Miesiąc temu będąc w Sephorze poprosiłam panią o pomoc w znalezieniu matowej szminki, bo te które sama obejrzałam matowe nijak nie były.

Produkt, który mi polecono owszem jest pomadką, owszem jest trwały, ma nawet ładny kolor i nie daje na ustach efektu tafli wody, jednak do kategorii matowej również nie pasuje, ponieważ zawiera drobinki. Ponieważ jednak po przetestowaniu bardzo mi się spodobał, postanowiłam go przygarnąć, choć do tanich nie należy i kosztuje ok.45zł.



Trudno mi powiedzieć jaki mam kolor, ponieważ obsługująca mnie pani stwierdziła, że chyba ktoś pomylił naklejki, bo numerek nie odpowiada zawartości, dlatego jeszcze w sklepie za moją zgodą otworzyła opakowanie i porównała je z testerem, niestety nie wiem jaki nr miał tester.


Pomadka ma dość suchą konsystencję, przy nakładaniu tak od drugiego ruchu ręką już dobrze się rozprowadza. Po nałożeniu szybko zastyga i nie rozmazuje się. Na ustach utrzymuje się dość długo, ok.3-4h, jednak podczas jedzenia i picia odrobinę się ściera, pod tym względem nr 1 nadal pozostaje Lipfinity firmy MaxFactor, o której więcej przeczytasz TU.


 
Ponieważ należy do trwałych pomadek ma niewielkie tendencje do przesuszania ust, dlatego gdy nie potrzebujemy koloru na ustach dobrze jest zadbać o ich nawilżenie, również w nocy.

Z tego produktu jestem zadowolona, natomiast poszukiwania szminki matowej trwają nadal.