krem prostujący sprawy, wellaflex


 W zeszłym roku w kwietniu zmieniłam fryzurę i z trwałej przeszłam do boba wymagającego stylizacji. Po każdym myciu moją fryzurę muszę modelować na szczotce lub z użyciem suszarko-lokówki, prawie zawsze używam też prostownicy (ustawionej na 200 stopni Celsjusza) do wykończenia całości. Ponadto przez pierwsze 3 miesiące używałam prostownicy kiepskiej jakości, która zdzierała z włosów farbę.


Aby zabezpieczyć włosy przed negatywnymi skutkami takiego postępowania kupiłam, również w kwietniu 2012 krem prostujący włosy wellaflex. Do dnia dzisiejszego używam pierwszego opakowania (głowę myję co 2-3 dni, więc po 10 miesiącach wyszło mi ok.125 aplikacji i produkt jeszcze się nie skończył). Myślałam, że skończy się szybciej, dlatego kupiłam już następny, w promocji kosztuje ok18zł. 

Opakowanie jest bardzo wygodne, posiada pompkę i tłok, co umożliwia całkowite wykorzystanie. Konsystencja produktu jest kremowo-żelowa, w kolorze mlecznobiałym, lepka, więc po aplikacji trzeba umyć ręce. Nakładamy go na wilgotne włosy i przystępujemy do stylizacji.

Efektu prostowania na moich włosach jakoś szczególnie nie zauważyłam, nie czarujmy się, sam krem sobie nie poradzi. Jeśli chodzi o "mocne" utrwalenie to jak dla mnie jest ono zdecydowanie za słabe, ale ja mam gęste i sztywne włosy, wielce prawdopodobne, że u osób z normalną czupryną wystarczy.


 Jeśli chodzi o ochronę przed skręcaniem przy dużej wilgotności to myślę, że coś tam jednak daje, ponieważ jestem w stanie wymodelować fryzurę w zaparowanej łazience, a także podczas pobytu w parku wodnym poskręcały się tylko te pasma, które uległy bezpośrednio zamoczeniu (ale użyłam wcześniej jeszcze lakieru).

Co do zapewnień producenta o utrwaleniu do 24h trudno mi to ocenić, ponieważ ja uważam, że od utrwalania jest lakier, ale owszem z lakierem całość trzyma się 2-3 dni do kolejnego mycia. O tym jakiego używam lakieru napiszę w niedługiej przyszłości osobnego posta.

Dla mnie najważniejsza jest ochrona przed temperaturą, a dowodem na to, że ten krem mi ją zapewnia jest brak zniszczonych końcówek. Ponadto nie obciąża włosów, nie skleja, nie widać, że coś zostało na włosy nałożone.


Drobne wyjaśnienie do zdjęcia, moje włosy są z natury jak siano/druty dlatego tak sterczą na boki, to nie jest wynik zniszczenia, natomiast w 100% nie jest tego w stanie ujarzmić żaden kosmetyk i żadne modelowanie nawet u fryzjera.

Podsumowując ja gorąco polecam ten produkt i ponieważ u mnie się sprawdził to nie szukam innego.