być jak Obama, mieć na paznokciach essie


Lakiery essie często wzbudzają kontrowersje, głównie ze względu na cenę, która w Polsce potrafi być wysoka. Za moją pierwszą buteleczkę kupioną w Douglas zapłaciłam aż 45zł, do dziś nie wiem jak mogłam tyle wydać na lakier. Około rok temu szafy essie pojawiły się w Superpharm, po pierwsze jest większy wybór kolorów, po drugie ceny troszkę niższe (ok.34zł), a gdy pojawiają się promocje (np.drugi za pół ceny) to robi się jeszcze przyjemniej.


Ja jednak za każdym razem zadaję sobie pytanie czy te lakiery są warte swojej ceny. Ogólną odpowiedź udzielić jest ciężko. Powiedzmy, że szerokie pędzelki można znaleźć też w innych firmach, ponadto ja ich zwolenniczką nie jestem. 


Kolory, owszem zdarzają się ładne i niespotykane, ale dla większości dałoby się znaleźć tańsze odpowiedniki. Trwałość, na podstawie 4 kolorów jakich używałam (piaty czeka jeszcze na debiut) stwierdzam, że zależy to od egzemplarza, jedne wytrzymują tylko 3 dni inne 7.


Kolorem, który u mnie wytrzymuje ok.7 dni, oczywiście utrwalony top coatem essie good to go o którym przeczytasz TU, jest nr75 Smokin Hot. Ma kremową konsystencję, dobrze się rozprowadza i niezłe krycie ma już po jednej warstwie, ja dla zasady nakładam dwie. Po około roku użytkowania nieznacznie zgęstniał, ale jeszcze nie wymaga rozcieńczania. 

Nie odbarwia płytki, mimo że jest ciemnym kolorem. Pasuje osobom w każdym wieku i do każdego stroju. Bardzo lubię ten lakier, jednak życia za kolorowe lakiery essie bym nie oddała, za good to go owszem, ale kto raz go użyje staje się uzależniony.

Zdjęcie przedstawia paznokcie 5 dnia po malowaniu.

Jeśli chodzi o tańsze równie trwałe odpowiedniki to polecam lakier miss sporty w kolorze 425, o którym przeczytasz TU.

Na czym polega magia essie? Nie wiem, może to czar Michelle Obamy, która ich używa, może fakt, że w Stanach są bardzo popularne, może urok zaporowej ceny lub tego, że były przez długi czas w Polsce słabo dostępne? Niemniej jednak, wszyscy mają essie, mam i ja.