tłuste wiórki, czyli co otrzymamy po masce i odżywce Dove Nourishing Oil Care

Jestem szczęśliwą posiadaczką gęstych włosów i nieszczęśliwą posiadaczką suchych włosów. Przy braku intensywnego nawilżenia moje włosy wyglądają jak siano, dlatego dużą wagę przywiązuję do masek i odżywek do włosów.

Na przestrzeni ostatniego roku używałam do nawilżania moich włosów głównie produktów z salonów fryzjerskich np.wella brilliance seria czerwona do włosów farbowanych KLIK(gorąco polecam) i joico do włosów suchych KLIK. Jednak gdy produkty te zaczęły mi się kończyć postanowiłam rozejrzeć się za ich następcą. 

W połowie grudnia w Superpharm pojawiła się promocja, dla posiadaczy karty lifestyle. Zestaw firmy Dove Nourishing Oil Care szampon, maska i odżywka kosztował 19zł. Ponieważ wcześniej miałam sam sampon z tej linii i byłam zadowolona, a także cena była atrakcyjna postanowiłam wypróbować.


Zapach przyjemny, ale nie utrzymuje się na włosach, konsystencja kremowa, maska jest nawet dwukolorowa. Tylko efektów brak. 


Po ponad miesiącu regularnego stosowania maski na zmianę z odżywką przy każdym myciu moje z natury suche włosy przy skórze zaczęły się przetłuszczać w ekspresowym tempie, a końce wyschły na wiór. Nie miało również znaczenia czy nakładam te produkty na chwilę w trakcie prysznica czy pod czepek i ciepły ręcznik na 30min. Nie jest to tylko moja opinia, że coś jest nie tak. 

Mniej więcej w październiku zmieniłam fryzjera (ehh znalezienie idealnego to wielka sztuka) i wtedy używałam jeszcze tych kosmetyków z salonów i moje włosy miały się nieźle. W połowie stycznia natomiast moja nowa fryzjerka stwierdziła, że mam strasznie suche włosy, bo właśnie kosmetyki Dove nie dawały im już odpowiedniego nawilżenia.

Jeśli chodzi o zapewnienia producenta to po stosowaniu odżywki moje włosy nie stały się ani bardziej miękkie, ani lśniące. W przypadku maski zdecydowanie obciąża, a ma tego nie robić. Nie zamyka także łusek włosa, a powinna. Bez wysuszenia na szczotce włosy są szorstkie.




Wracając jeszcze do tego, że po tych produktach moje włosy zaczęły się przetłuszczać jest to o tyle ciekawe, że posiadam bardzo suchą skórę głowy. Kiedyś wydawało mi się, że cierpię na łupież i katowałam ją nizoralem, aż pewien fryzjer poradził mi by maski (bo odżywki są dla moich włosów za słabe i mogę je sobie odpuścić na rzecz masek) nakładać też na skórę co ją nawilży. Podziałało i pozbyłam się łupieżu, a moje włosy mimo takiego postępowania nie przetłuszczały się. Natomiast po używaniu produktów Dove, nawet bez wcierania ich w skórę włosy szybko stawały się tłuste.

Niestety posiadacz tak wymagających włosów jak moje może w zwykłej drogerii kupić tylko szampon, a odżywkę i maskę powinien mieć z salonu, bo jest różnica. Owszem portfel cierpi, ale produkty te są bardzo wydajne i średnio wystarczają na 8-9 miesięcy regularnego stosowania. Aktualnie zaopatrzyłam się w salonie w maskę firmy Keune do włosów suchych, więc za jakiś czas napiszę czy się sprawdziła.