Rosyjska ruletka


Czerwony. Kolor wzbudzający agresję i pożądanie. Pierwsze lakiery do paznokci były w tym kolorze, a kobiety mające je na stopach spotykały się z komentarzami, że krwawią im palce. 
Dla mężczyzn również nie pozostaje obojętny. Zastanawiałam się kiedyś czy wolą oni kobiety z czerwonymi paznokciami czy wolą bardziej stonowane kolory. Ponieważ raz gdzieś w sieci przeczytałam narzekania jednego pana, czy na świecie nie ma już innych lakierów niż czerwone, bo wszystkie kobiety tak malują paznokcie.

Któregoś razu podczas własnego dylematu jak pomalować paznokcie, czerwone czy pod kolor bluzki (turkus) poprosiłam o radę znajomego. Jego odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła, jednak była dla mnie bardzo cenna. Dziś według niej oceniam facetów :))

Rada brzmiała mniej więcej tak: jeśli chcesz poderwać podrywacza/macho wybierz czerwony, a jeśli porządnego faceta to w kolorze bluzki.

Nie zgasiło to mojej miłości do czerwonych lakierów, ale jeśli facet mówi, że lubi czerwone paznokcie to znak, że lubi je na paznokciach wszystkich kobiet.

Tydzień temu podczas krótkiej wizyty w Superpharm natknęłam się na promocję lakierów essie, przy zakupie jednego drugi był o połowę tańszy.

Jednym z wybranych przeze mnie kolorów był Russian Roulette 61. Posiada szeroki pędzelek, niestety jakoś krzywo przycięty co utrudnia domalowanie przy skórkach, wolę te z Rimmel. 



Konsystencja lakieru jest rzadka, rzadsza niż Tart Deco i Smokin Hot, ciekawe czy zgęstnieje. Rozprowadza się równomiernie i daje niezłe krycie już po jednej warstwie. Ja nałożyłam dwie.

Russian Roulette był o ton ciemniejszy od Lacquered Up, który był dla mnie zbyt wpadający w pomarańcz, nie lubię takich odcieni. Jednak reklama w sieci, głównie u Szusz robi swoje, bo została tylko jedna butelka.

Zdjęcia robione na drugi dzień po pomalowaniu, bo chciałam zrobić je w świetle dziennym. Widoczne są starte końcówki, jednak dziś kiedy piszę tego posta jest 5 dzień od pomalowania, a paznokcie wyglądają identycznie jak na zdjęciach, mają nadal starte tylko końcówki, co tak naprawdę dzieje się zawsze.