różczka zamiast łóżka, czyli korektor pod oczy z sephory

Bardzo długo uważałam, że mnie ten problem nie dotyczy. Ja i sińce pod oczami, dobry dowcip. Usłyszałam jednak kiedyś od pewnego człowieka, że po mnie zmęczenie najbardziej widać po zasinieniach pod oczami. Szczerze? Nie przejęłam się, żyłam sobie dalej spokojnie, aż do dnia gdy dwa lata temu wybrałam się do Sephory po podkład (możecie o tym przeczytać w poprzednim poście KLIK).

Po dobraniu mi podkładu pani stwierdziła, że potrzebuję jeszcze korektora. Jaka była moja pierwsza myśl? No oczywiście, że pani chce mnie naciągnąć, bo przecież nic takiego nie jest mi potrzebne. Następnie przyszła refleksja, że może z ciekawości warto spróbować? Najwyżej już nigdy więcej tego nie kupię i obrażę się na panie z Sephory, bo przecież jak nie spróbuję to się nie dowiem czy warto. Ponieważ budżet pozwalał (dziwne, dziś coraz rzadziej mi się to zdarza) postanowiłam się skusić.

Gdy go użyłam i poszłam na uczelnię jedna z koleżanek stwierdziła, że wyglądam na wypoczętą lub że dobrze wyglądam, no w każdym razie coś takiego.

Korektor wystarczył mi na ponad rok, więc zakup okazał się bardzo ekonomiczny. Dziś jednak Wam go nie pokażę, ponieważ gdy chciałam kupić kolejny okazało się, że już ich nie produkują. Jest jednak następca, Smoothing & Brightening Concealer, który ma tylko inne opakowanie (kolory). Z lekką obawą czy będzie równie dobry wzięłam, jest ze mną ok.roku i jeszcze jest, czyli jest bardzo wydajny. Kosztuje niecałe 50zł, ale jak na tak wydajny produkt to nie jest dużo, nie mówiąc o tym, że jest wart tych pieniędzy.



Ma formę pisaka z pędzelkiem, wydobywa się przez wykręcanie. Ja lubię go nałożyć najpierw na dłoń, aby na twarz nałożyć niewielką ilość, którą następnie wklepuję palcem. Dzięki temu nic się nie roluje.


Ponadto dla lepszego efektu zakrycia cieni i rozświetlenia nakładam go w formie tzw.trójkąta światła oraz używam koloru dużo jaśniejszego od mojej skóry oraz podkładu, ale tylko o tonach żółtych, ja wszelkim różowym tonom mówię stanowcze nie, bo nie ma ich moja skóra. Używam więc koloru 02.


Jeżeli chodzi o zapewnienia producenta, które możecie przeczytać TU to ja uważam, że:
WYGŁADZA częściowo
ROZŚWIETLA tak
PIELĘGNUJE od pielęgnacji są kremy i ja takowych używam, więc ciężko mi stwierdzić działanie tego korektora, jednak z natury w takie rzeczy nie wierzę
ROZJAŚNIA tak
NAWILŻA nie, ja bym powiedziała raczej, że nie przesusza
ROZJAŚNIA CIENIE tak
UKRYWA OBJAWY ZMĘCZENIA tak
UKRYWA NIEDOSKONAŁOŚCI CERY tak, ale nie mylić z korektorami na niedoskonałości! (o nich przeczytasz TU)

Teraz drobna demonstracja działania, 
pod moim lewym okiem jest tylko podkład (minimalnie, bo pod oczami nie należy go stosować, ale mnie się zawsze coś tam wyjedzie), pod prawym  korektor nałożony w postaci trójkąta światła, jeszcze nie wklepany

po wklepaniu,
 pod lewym okiem nadal nic, pod prawym korektor

skończony makijaż
(baza, podkład, dwa korektory, puder, róż, cienie, zalotka, tusz)

Podsumowując dla mnie jest to korektor idealny, mam nadzieję, że jeszcze trochę ze mną zostanie. Gdy się skończy kupię ponownie, chyba że Sephora znów wycofa coś co lubię.

A czy Wy używacie korektorów pod oczy? Jeśli tak to jaki jest Wasz ulubiony?