"...przetańczyć z Tobą chcę całą noc..." mój makijażu


Mamy aktualnie karnawał, czas studniówek i bali, każdą z nas dopada w którymś momencie wielkie wyjście. Impreza trwa zazwyczaj kilka dobrych godzin, a wyczarowany przez nas piękny makijaż narażony jest na ekstremalne warunki ścierania, zjadania i spływania podczas zabawy. Jak sprawić by pozostał z nami dłużej i pięknie wyglądał na zdjęciach?

Oto kilka sposobów na niezniszczalny makijaż testowanych przeze mnie na mnie.

1. peeling - dzień przed lub rano w dniu imprezy wykonaj peeling twarzy, dzięki temu usuniesz martwy naskórek, nie pojawią się suche skórki, a makijaż będzie się lepiej trzymał



2. baza - przed nałożeniem podkładu w tym dniu zrezygnuj z kremu (przyspiesza spływanie) na rzecz specjalnej bazy pod makijaż, ułatwia ona rozprowadzanie podkładu i przedłuża jego trwałość. Może być np.matująca, wygładzająca lub np.zielona redukująca zaczerwienienia. 

Więcej o bazach pod makijarz przeczytasz TU.


3. puder - nałożony na podkład przedłuża jego trwałość. Dobrze by nie zawierał krzemionki ponieważ na zdjęciach z fleszem nasza twarz będzie się nadmiernie błyszczeć.

Najlepiej nałożyć go puszkiem, sporą ilość wgnieść w twarz, odczekać chwilę i nadmiar zmieść pędzlem. W ten sposób puder dobrze połączy się z podkładem. Jeśli używamy korektora pod oczy należy przypudrować te miejsca dokładnie mniejszym pędzlem ponieważ źle przypudrowane mogą powodować odbijanie się tuszu na dolnej powiece.

Ja do cery mieszanej i tłustej polecam puder Stay Matte firmy Rimmel. Efekt zmatowienia utrzymuje się długo, jest bardzo drobno zmielony dzięki czemu nie widać go na twarzy nawet po nałożeniu sporej ilości. Opakowanie wystarcza na ok. 2 miesiące codziennego stosowania. Kosztuje ok.25zł. Wadą może być jedynie opakowanie, które jest dość kiepskiej jakości i już po ok. tygodniu wieczko samo spada, więc polecam tylko do użytku domowego, ponieważ w torebce może spowodować katastrofę.




4.fixer - to mgiełka którą stosujemy po wykonaniu całego makijażu w celu jego utrwalenia i jeszcze lepszego połączenia wszystkich produktów. Można psikać bezpośrednio na twarz jednak ja wolę psiknąć do góry w powietrze i podstawić twarz pod opadającą mgłę, wtedy rozkłada się ona bardziej równomiernie.


Ja używam produktu marki sephora i na przekór wielu negatywnym opiniom krążącym w sieci ja jestem zadowolona. Jest bardzo wydajny, posiadam go 2 lata i jeszcze się nie skończył, a zdarza się, że używam go nawet codziennie. Kosztował chyba ok.30zł. Dobrze utrzymuje podkład, puder, róż i bronzer. 


Testowałam go podczas wieczornych imprez tanecznych oraz chorwackich i włoskich upałów i dobrze się spisał. Polecam. 


Odnoszę wrażenie, że niezadowolenie z tego produktu może wynikać z psikania bezpośrednio na twarz, bo wtedy krople są dość spore oraz z oczekiwania utrwalenia makijażu oka, ale od tego są inne produkty.

 5. zmatowienie - podczas noszenia makijażu już na samej imprezie dobrze jest co jakiś czas zmatowić. Nie polecam jednak dokładania kolejnych warstw pudru. 

Zamiast tego warto użyć bibułek matujących lub zwykłej chusteczki higienicznej. Przyciskając ją do twarzy zbieramy nadmiar sebum bez szkody dla całego dzieła.

Tu niestety nie pojawi się zdjęcie, ponieważ bibułki matujące z inglota jakie posiadam właśnie gdzieś się były uprzejme zawieruszyć... no cóż, jak to się mówi diabeł ogonem nakrył, mam tylko nadzieję, że znajdą się przed balem magistra(nta), który już na początku lutego.


A czy Wy macie jakieś ulubione produkty przedłużające trwałość makijażu?