poniosło ją, czyli turkusowe mani

W zeszłym roku popsuł mi sylwestra, odpryskując jeszcze przed zabawą po ok.8h od malowania, a miało być tak pięknie ponieważ idealnie pasował do koloru bluzki. Tak się na niego za to obraziłam, że przez ponad rok był nieużywany. Jakiś tydzień temu postanowiłam dać mu jednak szansę i sprawdzić czy essie good to go sprawi, że dłużej się utrzyma. Zadziałało i całość wytrzymała ok.5 dni.

A mówię o lakierze essence w kolorze 77 in style. Ceny niestety nie pamiętam, bo jak już wspominałam głowa nie śmietnik ;) Jednak te lakiery nie kosztują więcej niż 10zł. Krycie posiada całkiem przyzwoite, ja jednak z przyzwyczajenia nakładam dwie warstwy. Pędzelek jest spłaszczony, ale średniej szerokości z prosto ściętym końcem. Po roku nie uległa zmianie jego konsystencja.





By jakoś urozmaicić ten manicure postanowiłam na kciukach i palcach serdecznych domalować sobie wzorek. Jak to za czasów liceum bywało. Niestety długa przerwa w zdobieniu sprawiła, że zdobienie wyszło dość kiepsko, okazało się słabo widoczne na ciemnym lakierze oraz srebrne kropki zlały się z brokatem nałożonym na czarne linie.

Do wykonania zdobienia użyłam czarnego lakieru do zdobień z inglota w kolorze 36. Jest ze mną mniej więcej 8 lat i pomimo przekroczenia daty ważności dobrze maluje, nigdy nie wymagał rozcieńczania i nie zamierzam się go pozbywać.



Następnie zrobiłam srebrne kropki przy użyciu lakieru do zdobień nieznanej mi kompletnie firmy. Również jest ze mną ok.8 lat. Pamiętam jak dziś moment jego zakupu "...było ciepłe lato, choć czasem padało...", a pani w drogerii poproszona o liner usilnie chciała mi sprzedać eyeliner, a ja nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, bo jedyne linery jakie znałam to właśnie te do paznokci. 


Dla niezorientowanych w temacie dodam, że ten jak i poprzedni lakier posiadają cienki pędzelek oraz pisak do robienia kropek.

Później trochę mnie poniosło i postanowiłam na czarne linie dołożyć brokatowy liner z inglota w kolorze 52. Kupiony również w zamierzchłej przeszłości. Od początku był jednak niewypałem, ponieważ jego pędzelek rozłaził się na wszystkie strony co uniemożliwiało namalowanie prostej linii. Ponadto ten typ lakieru, który składa się praktycznie z samego brokatu wykazuje duże skłonności do gęstnienia. W związku z tym nadaje się on tylko do wyrzucenia, a szczerze mówiąc powinnam to zrobić już dawno temu.



Całość prezentowała się tak. 



Wracając jeszcze do wspomnień, tak prezentował się podczas sylwestra 2011/2012

 
A jaki jest Wasz stosunek do lakierów essence, miłość czy nienawiść?