Niewidzialni niezniszczalni, czyli top coat Rimmel oraz Essie good to go

Top coat to jedna z ważniejszych składowych idealnego i trwałego manicure. Ponieważ jest bezbarwny, ktoś mógłby wyjść z założenia, że wszystko jedno jaki on będzie. Jednak z moich obserwacji wynika, że jeden drugiemu nie równy. Na omawianie tych kiepskich chwilowo szkoda mi czasu. Przedstawiam więc moich dwóch ulubieńców.

Pierwszy to Rimmel




Cena całkiem przystępna bo ok.12zł. Szeroki pędzelek, łatwa aplikacja. Producent obiecuje utrwalenie do 10 dni. W skali całego opakowania tylko raz udało mi się utrzymać z nim manicure przez tyle czasu i generalnie wcale nie była to jego zasługa tylko kolorowego lakieru który generalnie okazał się trwały (o tym następnym razem). Niestety wadą jest to, że nakładamy go na suchy lakier kolorowy, a on sam również długo schnie. Mimo tego polecam.


Jednak absolutnym hitem okazał się Essie good to go, choć długo zastanawiałam się czy go kupić, bo kolorowe lakiery tej firmy mnie nie zachwyciły jakością. Gdy jednak pojawiła się szafa Essie w SuperPharm stwierdziłam, że spróbuję. Niestety zdobycie go też nie było takie proste, bo ciągle są wyprzedane, udało mi się go upolować chyba za 4 czy 5 razem i wzięłam ostatni z półki :D (ostatnio byłam i znów ich brak).


Cena to ok36zł, a więc już sporo, ale ja uważam, że naprawdę warto. Po pierwsze można go nakładać na mokry lakier, a on sam przyspiesza wysychanie całości. Podchodziłam do tego ostrożnie, bo mam wysuszacz dry&shine z inglota, ale może on się schować przy Essie. Pozaty robi to co powinien czyli nabłyszcza i przedłuża trwałość. Kiepskim lakierom gdzieś do 3 dni, a tym bardziej trwałym nawet do 13.  Pędzelek ma średniej wielkości, łatwo się nakłada, jednak by nie zostawić smug na jeszcze mokrym kolorze należy go nakładać grubszą warstwą.


Czy ten ideał ma jakieś wady? Poza wysoką ceną jest dość niewydajny. Ja posiadam go od 3 lipca i jestem już gdzieś pomiędzy "e" a "i" w tym pionowym logo (zdjęcie na którym było to widać gdzieś mi zginęło;] ).

A czy Wy macie jakiś ulubiony top coat?